Świadomość co do diagnostyki…

Świadomość co do diagnostyki…

Świadomość co do diagnostyki w tym kraju mnie czasami naprawdę zaskakuje ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Koleżanka proponuje kawę w danym terminie – mówię, że nie mogę, mam lekarza o tej godzinie. Pyta mnie czy coś się stało, czy jestem chora – mówię, że nie, wizyta kontrolna u ginekologa i tyle.

No i się zaczęło ( ͡° ͜ʖ ͡°) po co, skoro nic mi nie jest, że beka ze mnie i w ogóle. Po badaniu pyta jak tam, mówię że wszystko ok, na jeden wynik oczywiście trzeba poczekać i tyle. I znowu śmiech, że wydałam 200 zł w błoto, ha, miałam rację, nic Ci nie jest!

Ręce opadają. Rozumiem, że niekiedy można mieć pecha i zachorujemy, bo trudno o stałą diagnostykę pewnych obszarów – guz mózgu, czy nowotwór trzustki to trudni przeciwnicy. Ale żeby prawie 30-letnia kobieta, wykształcona, niby zadbana, używająca masy drogich kosmetyków i dobrze ubrana wyśmiewała coroczne badanie podwozia, cycków, czy badania krwi, to jest dla mnie niepojęte xD

Badajcie się proszę, a jeśli nie chcecie – to przynajmniej nie próbujcie zniechęcać innych (ꖘ‸ꖘ)

#bekazpodludzi #medycyna #zalesie #logikarozowychpaskow

Comments are closed.