Jak ketamina może pomóc w…

Jak ketamina może pomóc w…

Jak ketamina może pomóc w zwalczaniu depresji lekoopornej? + własny eksperyment ze znajomym z depresją

Minęło już trochę czasu od momentu mojego ostatniego wpisu, jednak zgodnie z obietnicą wołam wszystkie osoby zainteresowane tematem działania ketaminy oraz jej wpływie na leczenie depresji (z tego wpisu).

Ten wpis będzie nieco inny niż poprzednie z serii grania na VR, starałem się być w nim nieco bardziej merytoryczny. Natomiast wszystkie moje wpisy z graniem na VR, mikrodawkowaniem grzybów, LSD czy medytacją można znaleźć tutaj (kilk) natomiast nowe, podobne wpisy będą pojawiać się pod tagiem autorskim – #jegertilbake

W tym miejscu można natomiast znaleźć wszystkie moje dotychczasowe wpisy w tematach psychodelinczo-medytacyjno-sterydowych – klik

W komentarzu pod tym wpisem można także plusować jak ktoś chce być wołany do wpływu regularnego brania MDMA z partnerką na związek.

Czym jest i jak działa ketamina?

Ketamina należy do grupy „dysocjantów”, ponieważ po jej zażyciu ma się wrażenie odłączenia zarówno od rzeczywistości, która nas otacza jak i własnej osobowości, myśli czy problemów (związanych z tzw. „ego”). W bardzo wysokich dawkach powodować może ona silne zaburzenia percepcji oraz wrażenie całkowitej depersonalizacji. Potocznie zjawisko takie nazywa się mianem „k-hole” (dawki zwykle w okolicy 100-150mg zależnie od osoby). W tym wpisie skupimy się jednak na niższych, terapeutycznych dawkach.

No dobra, ale co ma wspólnego ketamina i leczenie depresji, ćpunie?

W latach szcześdziesiątych XIX wieku w USA pacjentom z gruźlicą podawane były leki przeciwbólowe bardzo zbliżone farmakologicznie do ketaminy. Pacjenci ci bardzo często z uwagi na swoje schorzenie cierpieli także na przewleklą, lekooporną depresję, natomiast lekarze prowadzący ich leczenie zauważyli, że poza uśmierzaniem bólu podawany środek sprawiał, iż objawy ich depresji zanikały a stan ten utrzymywał się dłuższy czas, nie zaś tylko w trakcie działania środka.

Doniesienia te zwróciły z czasem uwagę naukowców, natomiast wyniki jednych z pierwszym badań, który miał na celu ustalić właściwości antydepresyjne ketaminy ukazały się w roku 2000 (link do badania).

Do eksperymentu zwerbowano niewielką grupę pacjentów chorujących na przewlekłą, lekkoporną formę depresji. Części z nich zrobiono zastrzyk z ketaminy, natomiast reszta ochotników dostała placebo. Badanie miało charakter tzw. podwójnej ślepej próby a zatem zarówno prowadzący jak i badani w czasie jego trwania nie wiedzieli który z pacjentów otrzymał ketaminę a kto placebo.

Wynika badania wskazały jasno, że te osoby, które otrzymały ketaminę, w przeciwieństwie do badanych z grupy placebo uzyskały znaczną i wyraźną poprawę w ciągu 3 dni od momentu otrzymania zastrzyku a stan taki utrzymtwał się co najmniej tydzień.

No ok, a jak się ma sprawa obecnie? Czy jak leki nie pomogą mi na depresję to dostane ketaminę od lekarza?

Jak to zwykle bywa USA przoduje w tego typu nowinkach a w roku 2018 funkcjonowało w Stanach już 300 klinik, w których za odpowiednią opłatą można było odbyć terapię przy użyciu ketaminy.

Co ciekawe od niedawna klinika tego typu istnieje także w Polsce (link). Terapia w trakcie, której chory przez 2 miesiące leczenia otrzymuje łącznie ok. 400mg ketaminy (w formie spraya do nosa) to koszt ok. 40 tys. zł. Jest to nieco wysoka cena biorąc pod uwagę, że wartość czarnorynkowa ketaminy o zbliżonej jakości to koszt w okolicy 60zł xD

Jaki wpływ miało leczenie na mojego przyjaciela z poważną depresją?

O możliwości leczenie depresji ketaminą dowiedziałem się kiedyś z tego wpisu na reddicie.

O swoim odkryciu poinformowałem przyjaciela, którego znam od dziecka. Wiedziałem, że zmaga się on z depresją od dłuższego czasu a choroba ta rujnuje mu życie. Pomimo tego, że nie miał on poza alkoholem styczności z żadnymi innymi narkotykami stwierdził, że ufa mi na tyle, że jeśliby miał możliwość to jest skłonny spróbować tego rozwiązania.

Zgaduję, że wynikało to bardziej z myślenia „nie mam nic do stracenia”, aniżeli większego zainteresowania tematem, ponieważ wcześniejsze propozycje z mikrodawkowaniem grzybów nie przekonały go zbytnio a ja nie mam w zwyczaju nikogo namawiać na siłę.

Eksperyment

Jacek przyszedł do mojego mieszkania koło południa. Upewniłem się, że wcześniej wszystko będzie posprzątane i przygotowanę na tę okazję, tak żeby stworzyć odpowiednie warunki. Osobiście widziałem niewiele sensu w przyjmowaniu 5 dawek po 8mg co 10 min (0,1mg / kg masy ciala), zamiast tego odmierzyłem mu dwie dawki po 30mg. Uznałem, że pierwsza z nich jest lekko ponad progiem gdzie w ogóle czuć działanie tej substancji a druga będzie opcjonalna i weźmie ją po 10-15min jeśli uzna, że tego chce.

Po przyjęciu pierwszej dawki Jacek ułożył się wygodnie na kanapie słuchając muzyki a ja obserwowałem go w spokoju. Stwierdziłem, że sam nie będę podejmował rozmowy i taka inicjatywa musi wyjść z jego strony. Po kilkunastu minutach ciszy schylił się lekko uśmiechając i przyjął kolejne 30mg. Zamknął potem oczy i trochę jak posąg leżał tak kolejne kilkadziesiąt minut, momentami tylko rozglądając się na boki.

Czekając na relację zaczynało mi się już nudzić, ale nie chciałem go popędzać. W końcu gdy uznałem to za kolejne nieudane podejście sam się odezwał, mówiąc mi, że nie jest w stanie nawet opisać jak to jest na nowo doświadczać emocje. Mówił, że nie pamięta ile czasu minęło odkąd myśli w jego głowie wywoływały jakiekolwiek uczucia inne niż głęboka pustka. Jego twarz sprawiała wrażenie dużo bardziej zrelaksowanej i odprężonej niż normalnie (zwykle jak go widzę to mam wrażenie, że ma ochotę komuś przypierdolić xD). Pomimo tego, że twierdził, że pierwszy raz od dawna czuje się „przywrócony do ustawień fabrycznych” oboje zastanawialiśmy się jak długo utrzyma się ten efekt.

Sam eksperyment miał miejsce ok 3 miesiące temu w okolicy Sylwestra. Jacek wiedział o moich wpisach na wykopie i fakcie, że dodam relację tutaj. Poprosiłem go zatem od razu szczerze, żeby mi napisał gdy symptomy wrócą. Przez parę tygodni tematu w ogóle nie poruszał więc sam go wprost spytałem jak sprawa wygląda. Odpowiedział mi, że odkąd był nastolatkiem czuł się jakby czarna chmura cały czas wisiała mu nad głową i goniła gdziekolwiek by się znalazł, natomiast teraz zmalała ona do znikomych rozmiarów i nawet gdy pada z niej deszcz to twierdzi, że jest to zwykły chuj przy sztormie jaki był wcześniej.

Od tamtego czasu pomimo lockdownu zaczął także za moją namową zmieniać inne nawyki na korzystniejsze, związane szczególnie z ruchem oraz dietą, którą zaniedbał. Próbował nawet wdrażać medytację. Odwiedziałem go jakiś czas temu to mieszkanie w którym zawsze był rozpierdol zamieniło się w uporządkowane miejsce w którym miło jest przebywać i nie czuć potrzeby zapraszania zawsze tylko do siebie xD

Potencjalne skutki uboczne

Oczywiście byłoby to zbyt piękne gdyby nie skutki uboczne po takiej dawce 60mg jak brał mój kumpel. A zatem do najczęstszych z nich należą: zaburzenia widzenia, zaburzenia smaku, spadek libido, wysypka, świąd skóry. Przy przedawkowaniu: halucynacje, drżenia mięśniowe… a nie sory, pojebałem – to lista skutków ubocznych Prozacu, jednego z najpopularniejszych leków na depresję na świecie.

Główny problem po tej dawce ketaminy to mogą być co najwyżej lekkie nudności czy zawroty głowy, które minął po godzinie xD (przy regularnym przyjmowaniu dużych dawek mogą się pojawić oczywiście gorsze problemy, ale profil ryzyka i tak jest bardzo niski chociażby w porównaniu do alkoholu).

Oczywiście osoby skłonne do uzależnień powinny uważać, ponieważ tak jak ze wszystkim substancje ta także może uzależniać psychicznie, jednak to samo tyczy się jedzenia, grania na konsoli, seksu czy jeżdzenia na rowerze, wszystko z głową i umiarem.

Podsumowanie

Zdaję sobie sprawę, że jedna osoba to bardzo mała ilość aby wyciągać jakiekolwiek wnioski, jednak z uwagi na to, że regularne metody leczenia zawodzą sporą ilość osób z depresją, profil ryzyka jest wyjątkowo niski a rezultaty szybko widoczne, uważam że badania związane z tą substancją powinny należeć do priorytetów a lek powinien być podawany pacjentom na całym świecie jako jeden z pierwszym w kolejności a nie w momencie gdy wszystko inne zawiedzie.

Kolejny wpis

Kolejnym razem opiszę jak stosowanie MDMA w regularny i odpowiedzialny sposób wpływa na związek mój i mojej dziewczyny. Tym razem będą to już doświadczenia z perspektywy pierwszej osoby więc będę w stanie dokładniej opisać każdy aspekt.

Chętne do wołania osoby zapraszam do plusowania pierwszego komentarza pod spodem oraz subskrybowania tagu #jegertilbake

#ketamina #narkotykizawszespoko #depresja #tripreport #medycyna #psychiatria

Comments are closed.