Dobra, jakby co piszę to na…

Dobra, jakby co piszę to na…

Dobra, jakby co piszę to na szybko, więc mogą pojawić się błędy.

Dzisiaj natrafiłam na ciekawy artykuł o skuteczności jednego leku w walce z Covid-19, który jest sprzedawany bez recepty w aptekach. A skoro jest sprzedawany bez recepty to jest w miarę bezpieczny do przyjmowania, więc nie żadne Viregyt K (czyli ta cała amantadyna), czy inne leki sprzedawane na receptę.
Mowa o groprinosinie, a dokładnie o substancji czynnej leku, jaką jest inozyny pranobeks (nie wiem, czy to można odmieniać, nie jestem farmaceutą xD) . Sam lek według ulotki producenta zwiększa odporność poprzez działanie immunostymulujące oraz przeciwwirusowe. Pewnie wielu z Was miało z nim do czynienia w trakcie grypy lub zwykłego przeziębienia. I UWAGA! Podanie tego leku jest ważne w początkowej fazie infekcji koronawirusem.

Posiłkując się artykułem, autorów pochodzących z Republiki Czeskiej, streszczę Wam po krótce jego działanie i statystykę jego skuteczności.
Otóż lekarze podawali tabletki groprinosin 500 mg lub placebo pacjentom chorym na Covid-19 przez 7 dni (dwie tabletki trzy razy dziennie w odstępie 8 godzin od ostatniej dawki). Lek testowano w trzech domach opieki (coś w rodzaju czeskich DPSów), z łączną pulą 156 pacjentów o potwierdzonym wyniku PCR na obecność koronawirusa. Czyli na grupie potencjalnie najbardziej narażonej, bo po pierwsze wiek (mediana wynosiła kolejno w każdym DPSie 83,5; 86,9 i 86 lat), po drugie wiele chorób współtowarzyszących. No i cóż się okazało? Nastąpił znaczny spadek śmiertelności pacjentów w porównaniu do wyników z innych krajów, gdzie nie był stosowany ten lek. Badacze podają w artykule przykład Irlandii, gdzie w domach opieki śmiertelność wynosiła 27,6%, natomiast w Republice Czeskiej ta śmiertelność spadła do 11,9% w tych DPSach, gdzie był on stosowany. Według badaczy ewidentnie potwierdziło skuteczność terapii inozyny pranobeksu w walce z koronawirusem.

A dlaczego tak się to stało? Otóż już Wam tłumaczę – wszystko tkwi w szczegółach, a tym szczegółem jest odpowiedź immunologiczna naszego organizmu na obecność koronawirusa. No i nie odkryję eureki stwierdzeniem, że aby zwalczać wirusa należy go zabić naszą najskuteczniejszą bronią, czyli limfocytami T i komórkami (tudzież limfocytami) NK. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Na początku infekcji wirusowej obserwujemy minimalnie wzmocnioną aktywność komórek NK, która z czasem spada i umożliwia wejście na pierwszy plan cytotoksycznym limfocytom T. Cytotoksyczne limfocyty T pobudzając produkcje granzymy A i B oraz perforyn, aktywują tym samym pomocnicze limfocyty T, które są potrzebne do syntezy/produkcji tworzenia się limfocytów B (czyli przeciwciał). Zatem, logiczne się wydaje, że aby przyspieszyć proces tworzenia przeciwciał musimy zrobić coś, aby wpływać na pierwszy element cyklu tej produkcji. I już pewnie się domyślacie, co robi w takim układzie groprinosin – otóż aktywuje on znacznie pracę komórek NK. Pojawia się ich znacznie więcej, są bardziej reaktywne przez co wytworzenie się przeciwciał, a także praca całego naszego układu odpornościowego staje się super wydolna. Dodatkowo – wysnuto taką konkluzję, że zastosowanie leku może spowodować szybsze ustąpienie objawów związanych z Covid-19, a także nie doprowadzić do wirusowanego zapalenia płuc.

Jeszcze na dokładkę chciałam napisać – to nie jest pewnik. To jest jeden artykuł (może jest ich więcej), jednak nie jestem lekarzem. Jestem tylko skoromnym biologiem (będąc poprawnym politycznie „biolożką”), więc ten mój post nie może być remedium na walkę z koronawirusem. Pamiętajcie – lekarz to pierwszy kontakt i jest najważniejszy. Szczepienia są istotne i TRZEBA się zaszczepić, jak najszybciej. Trzymajmy się razem, a powinno być w miarę dobrze.

#koronawirus #covid19 #medycyna #mallinoweopowiastki

Comments are closed.