*Czasopismo Journal of…

*Czasopismo Journal of…

*Czasopismo Journal of Hospital Infection publikuje przegląd badań na temat czasu przetrwania koronawirusa na różnych powierzchniach i efektywności sposobów dezynfekcji.
Nie ma badań dotyczących nowego koronawirusa, oparto się więc na badaniach dotyczących znanych już wirusów SARS, MERS i łagodnych koronawirusów powodujących sezonowe przeziębienia (4 szczepy wywołują ok. 20-30% przeziębień). Wszystkie mają podobną budowę, więc i podobna jest trwałość cząstki wirusowej. Wirus ulega dezaktywacji po uszkodzeniu kapsydu, czyli otoczki białkowej wokół RNA. Bez niej nie jest w stanie połączyć się z i zainfekować komórkę gospodarza. Następuje to w wyniku działania wyższej temperatury, środków denaturujących i wysychania.
W przeglądzie znaleziono analizy dotyczące wielu materiałów, od stali chirurgicznej, przez drewno, sztuczną skórę, gumę aż po papier i plastik. Najkrótszy czas przetrwania stwierdzono dla stopów aluminium – wirusy traciły aktywność do bezpiecznie małego poziomu już po 2-8 godzinach. W wielu innych badaniach aktywność w temperaturze pokojowej utrzymywała się 2-4 a nawet 9 dni. W chłodnych warunkach czas przetrwania wydłuża się jeszcze bardziej – dla szczepów koronawirusów zwierzęcych na powierzchni stali czas przetrwania w temperaturze 4 stopni wynosił aż 28 dni.

MERS pochodzący od pacjenta utrzymywał się na plastiku w temperaturze 20 stopni przez 48 godzin a w 30 stopniach przez 8-24 godziny. Na lateksowych rękawiczkach w temperaturze pokojowej do ośmiu godzin. Na jednorazowych sukniach chirurgicznych czas przetrwania mocno zależał od początkowego stężenia cząstek wirusowych – przy niskim wystarczyła godzina, przy wysokim dwa dni. Podobnie rzecz się ma z innymi materiałami. W jednym z badań wykazano dla papieru czas przeżycia wynoszący 5 minut dla preparatu sezonowego koronawirusa o bardzo niskim stężeniu wirusa i 24 godziny dla preparatu o wysokim stężeniu.
Wydaje się, że pewne materiały mogą wykazywać pewną bierną aktywność przeciwwirusową, związaną z rozpadem cząstek podczas fizycznego wiązania z suchą powierzchnią. Gdy stężenie cząstek w naniesionej ilości jest małe, wystarcza to do unieczynnienia większości. Przy wyższych stężeniach pozostają cząstki mające kontakt z powierzchnią już oblepioną innymi substancjami i te tracą aktywność wolniej.

W przeglądzie uwzględniono też analizy efektywności środków odkażających o różnym stężeniu. Generalnie skuteczne są środki także bakteriobójcze o działaniu denaturyzującym białka. Dla przyjętego spadku aktywności uznanego za wystarczający (ponad 4 log10), alkohol etylowy o stężeniach powyżej 70% unieczynniał wirusa w ciągu do 30 sekund, przy 70% w ciągu 10 minut. Izopropanool, też częsty składnik płynów odkażający, był podobnie skuteczny – czas do 30 sekund wystarczał dla stężeń od 70%, dla 50% roztworu trzeba było poczekać 10 minut. Podobny efekt dała mieszanka 1:1 izopropanolu i liniowego propanolu.
Wybielacze będące roztworem chloranu sodu wykazały się wysoką aktywnością już przy stężeniu 0,21%, przy którym wystarczyło 30 sekund do dezaktywacji wirusa. Przy stężeniach niższych 0,1-0,01% efekt był dużo słabszy i trzeba było na niego dłużej czekać. Dla wody utlenionej efektywne stężenie wynosiło już 0,5%, przy którym wystarczyła minuta działania. Dla formaldehydu efektywne były stężenia 0,7-1% z czasem działania 2-10 minut, podobnie dla glutaraldehydu.
Z bardziej agresywnych środków jodopowidon działał bardzo szybko – dla stężeń 1-8% wystarczało 15 sekund, dla stężeń 0,23%-1% wystarczała minuta.

Większość z tych analiz dotyczyła odkażania powierzchni i sprzętu medycznego. Nie da się tego wprost przełożyć na odkażanie rąk. Przemycie dłoni 90% alkoholem czy 8% jodopowidonem skończy się najpewniej uszkodzeniem naskórka. Ale już 0,5% woda utleniona, 60% etanol czy 0,1% chloran sodu wydają się jeszcze dostatecznie łagodne.
https://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S0195670120300463

Zabrakło mi w tym przeglądzie informacji o wilgotności otoczenia w trakcie badań. Wirusy słabo wytrzymują wysuszenie, więc prawdopodobnie w suchym środowisku czasy przetrwania będą krótsze. Dziwi mnie też brak informacji o przetrwaniu na powierzchniach miedzianych lub mosiężnych. Miedź to znana substancja bakteriostatyczna, stąd zalecenia aby w szpitalach używać miedzianych klamek i uchwytów dla minimalizacji szerzenia się chorób, ciekawe zatem jak wygląda na niej aktywność wirusa.
Sam znalazłem taki artykuł, co dowodzi, że wyszukiwanie prac przez Pubmed nie jest metodą idealną, a takiej użyli autorzy powyższego przeglądu. Czas przetrwania sezonowego koronawirusa na powierzchniach z miedzioniklu, miedzi i mosiądzu był rzędu minut, na powierzchni czystej miedzi już 2,5 minuty, na stopach o wysokiej zawartości miedzi mniej niż 60 minut. Substancje chelatujące jony miedzi miały mały wpływ na wydłużenie tego czasu. Stwierdzono też, że metal powodował fragmentację RNA wirusa. Prawdopodobnym mechanizmem działania jest wytwarzanie nadtlenku wodoru w łańcuchu reakcji redoks z wodą i tlenem z powietrza, choć działanie denaturyzujące na białka kapsydu może także mieć wpływ.
https://mbio.asm.org/content/6/6/e01697-15

Warto przy tym dodać, że nie każda substancja odkażająca o działaniu przeciwbakteryjnym działa też na wirusy. W wielu mydłach i żelach przeciwbakteryjnych używa się środków, które bądź uszkadzają błonkę lipidową bakterii bądź zatrzymują ich metabolizm. Cząstki wirusowe poza komórką nie prowadzą metabolizmu a ich kapsyd jest białkowy, więc wiele środków jak triclosan, chloropropanole czy izotiazoliny nie będą na nie działały.
#koronawirusfakty #covid19 #medycyna #nauka #gruparatowaniapoziomu

Comments are closed.